Ja i moja nerwica lękowa.

Dzień dobry! Długo myśląc o założeniu bloga - zdecydowałam się. Wiem jak bardzo ludzie chorzy na nerwicę lękową szukają pomocy oraz wsparcia. Jestem młodą osobą która również przez to przechodzi od kilku lat. Jak na ten czas wiele się nauczyłam i bardzo chcę podzielić się z Wami moimi doświadczeniami oraz sposobami na lepsze życie z nerwicą.

5 – NIE ZAŁAMUJ SIĘ.

W początkowej fazie choroby gdy mało wiesz, trudno opanować ataki,  przegonić myśli, jest na prawdę ciężko. Ale nie załamuj się . Ja też to przeszłam. To przeminie . Po prostu przyzwyczaisz się do tego wszystkiego a przyjdzie taki czas że powiesz sobie ” a daaj spokój! już mam Cię dosyć, nie będziesz mi życia uprzykrzać ” – pójdziesz dalej, a…

Na niby.

Niby wiesz, że potrzebujesz miłości I mimo, że chcesz, nie masz tej drugiej połowy Dwoje serc, które bije w zgodnej harmonii Szukasz jej/jego, ale nie nadchodzi Jak to jest? Niby chcesz być wreszcie radosny I by każdy dzień był wiecznie spokojny Nieustanny śmiech, tylko szczęście w miłości A nadal tylko lęk i jesteś nerwowy Niby wiesz, że jesteś człowiekiem Jeszcze…

Po czwarte – ludzie.

Gdy zaczęłam chorować odsunęłam się od ludzi. Ze wszystkiego zrezygnowałam byłam tylko ja , mój pokój i moje myśli . Lekarze oraz inni chorzy mówili do mnie wyjdź do ludzi, spotkaj się, porozmawiaj, ja nie miałam siły i po prostu – nie chciało mi się. Znajomi pisali , chcieli się spotykać ale gdy zawsze mówiłam ” nie” później już nie…

Po trzecie – leki.

Wiedziałam że muszę je brać, nie zniechęciło mnie że to „chemia” , najważniejsze było dla mnie normalne życie i zdanie szkoły. Wiele leków próbowałam ale nie każde były dla mnie dobre a skutki uboczne w pierwszych tygodniach zawsze są – niektórych nie mogłam znieść. Najlepszym jak dla mnie lekiem był paroxinor, początki były do wytrzymania ale później czułam się super,…

Po drugie – Bóg.

Zawsze wierzyłam w Boga ale wcale nie uciekałam się do Niego. Czasami się modliłam, czasami chodziłam do kościoła, czasami nawet w Niego wątpiłam, obwiniałam Go myśląc: Boże, dlaczego mi to robisz?! Dlaczego muszę się tak męczyć z tą chorobą?! Dlaczego nie pozwalasz mi żyć jak inni i cieszyć się z tego co mam?… Nadeszły święta, pomyślałam że pójdę do kościoła,…

Po pierwsze – sport.

To jedno z wielu rzeczy które mi pomaga. Na początku bardzo ciężko jest się zmotywować ale do tego nie trzeba się motywować… do tego trzeba się ZMUSIĆ. Oglądając pewien program natknęłam się na wypowiedź psychiatry który nie przepisuje ludziom leków a zaleca im sport. Ja – zdesperowana, pomyślałam – a, może spróbuję i dziś wyjdę pobiegać. Niestety wyszło jak wyszło…